Wybijanie zła z dzieci na antenie TVN

Co zrobić z dzieckiem, które nie słucha, bije, gryzie, a w złości grozi, że nas zabije? Jak radzić sobie, kiedy dziecko ma atak histerii? Rodzice, których poznacie w programie zadają sobie te pytania codziennie.

– informuje Ewa Drzyzga na początku 2441 odcinka Rozmów w toku, wyemitowanego we wtorek na TVN-ie i dostępnego na platformie tvnplayer.pl. W odcinku tym, zatytułowanym… Moje dziecko to diabeł wcielony, wystąpiły cztery rodziny, w tym dwie, które radzą (a raczej nie radzą) sobie z dziecięcą „histerią” i innymi problemami wychowawczymi za pomocą bicia. Jeden z ojców nie miał oporów przed przyznaniem, że bije swoją 4-letnią córkę pasem, a matka 5-letniego chłopca, która potępia kary cielesne stosowane wobec dziecka przez jej nowego partnera, sama daje synowi klapsy i żartuje, że „dziecka nie boli, jak dostanie od własnego rodzica”.

Nie byłoby w tym może nic dziwnego (wszak według zeszłorocznych badań 61% Polaków akceptuje klapsy, a 28% – lanie), gdyby nie fakt, że program został zilustrowany scenkami nagranymi w domach tych rodzin i ukazującymi nie tylko „niegrzeczne” (diabelskie?) zachowania dzieci, ale również – wymierzane im kary cielesne.

Prawdopodobieństwo, że sceny te zostały wyreżyserowane i przedstawiają nie prawdziwą rozpacz dzieci i stosowaną wobec nich przemoc, lecz rozpacz i przemoc „na niby”,  a producentom tego talk show udało się znaleźć wybitnie utalentowane aktorsko dzieci i naprędce stworzyć tak wyjątkowo przekonujące filmowe ilustracje problemów wychowawczych oraz nielegalnych sposobów ich rozwiązywania, wydaje mi się żadne, a co najmniej – bardzo nikłe.

Najprawdopodobniej więc oglądamy w tym odcinku rzeczywiste akty przemocy wobec dzieci (o ochronę wizerunku których oczywiście nie zadbano). Oglądamy bicie dzieci ręką, słuchamy o biciu dzieci pasem i o różnicy między biciem przez rodzica a biciem przez opiekuna niebiologicznego. A producenci przypominają nam co chwilę, że tytuł odcinka nie brzmi: Biję swoje dziecko, choć to zabronione, lecz – Moje dziecko to diabeł wcielony, tym samym sugerując, że odpowiedzialność za przemoc ponoszą dzieci.

Trzeba przyznać, że obecna w studiu psycholog (Marta Żysko-Pałuba, nadzorująca również inne TVN-owskie produkcje: Surowi rodzice, Idealna niania i Mali giganci) przypomina jednej z rodzin, że kary cielesne są zabronione i że to one są przyczyną agresywnych zachowań córki, ale rodzicom bijącym syna nie mówi na ten temat ani słowa. Prowadząca natomiast stwierdza, że matka chłopca, sprzeciwiając się biciu dziecka przez jej partnera, podważa jego metody wychowawcze.

Rozumiem, że rolą Ewy Drzyzgi nie jest ocenianie jej rozmówców, lecz wysłuchiwanie ich bez względu na to, jak dziwne mają problemy. Rozumiem też, że w talk show istotniejszy jest drugi człon nazwy, że ludzie są w stanie zrobić bardzo dużo, byle tylko wystąpić w TV i/lub zarobić parę groszy, i że stacja TVN, niejednokrotnie karana przez KRRiT za treści przedstawiane w Rozmowach w toku, ponad prawo czy, tym bardziej, moralność, stawia oglądalność i zysk.

Mimo to jestem zaskoczona, że prawie pięć lat po wprowadzeniu zakazu bicia dzieci w programie tym promowane jest iście średniowieczne przekonanie, że dzieci to wcielone diabły i trzeba dosłownie wybić z nich zło, a nielegalne i szkodliwe zachowania są ukazywane jako normalne metody wychowawcze, w dodatku – jak zawsze – bez troski o ochronę wizerunku dzieci.

„Wcielonymi diabłami” nie są bowiem dzieci odarte w tym programie z prawa do nietykalności cielesnej, prywatności i godności, lecz co najwyżej ich rodzice, którzy najwyraźniej nie wiedzą, czego uczy bicie:

Szkoda, że producenci tego odcinka Rozmów w toku i innych programów łamiących prawa dziecka do prywatności i godności, emitowanych nie tylko na TVN-ie, nie wiedzą – lub udają, że nie wiedzą – czego uczą się dzieci i widzowie, oglądając takie produkcje. A nauka płynie stąd prosta – dziecko to przedmiot bez żadnych praw, własność rodziców, z którą mogą oni zrobić (za cichym przyzwoleniem otoczenia, które nie może przecież wtrącać się w prywatne sprawy rodziny) wszystko, co tylko chcą, niekiedy dając mediom tak pożądane, bo emocjonujące i zwiększające oglądalność, klikalność i sprzedaż, njusy o dzieciach zaniedbywanych, katowanych lub zabijanych.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *