Szacunek należy się każdemu, na autorytet trzeba zasłużyć

Kiedy po publikacji mojego artykułu pt. Intymność na sprzedaż („Tygodnik Powszechny” 2013, nr 25), omawiającego problem łamania praw dziecka w programach typu reality show, rozpętała się afera wokół prowadzącej jeden z takich programów, starałam się przypomnieć, co jest istotą zagadnienia. Apelowałam – na blogu o historii przemocy wobec dzieci i w mediach „obu stron” – o ujrzenie ludzi w dzieciach ukazywanych i uprzedmiotawianych w takich produkcjach, licząc na zaangażowanie przede wszystkim Rzecznika Praw Dziecka. „Awanturę o pornonianię” uważałam za wątek poboczny i niewiele wnoszący do dyskusji o prawach dzieci w programach z gatunku reality TV. Ostatni tekst Doroty Zawadzkiej Królowej dziękuję za wsparcie uświadomił mi jednak ostatecznie, że wątek ten również jest istotny.

Jest super… więc o co chodzi?

Chociaż bowiem najpopularniejsza psycholog dziecięca w naszym kraju po reklamie kontrowersyjnej margaryny i jeszcze bardziej kontrowersyjnej reformy nie dla wszystkich jest autorytetem, nadal za eksperta uważa ją nie tylko wielu rodziców, ale również RPD i inne osoby piastujące wysokie urzędy i mające wpływ na sytuację wszystkich dzieci w Polsce. Nadal wiele osób ufa Zawadzkiej, wierzy w każde jej słowo i postępuje zgodnie z jej radami, a ona sama określa swoich sympatyków, wśród których zdecydowaną większość stanowią matki, mianem „wyznawczyń”.

Warto jednak zastanowić się, czy „guru”, ekspertem i autorytetem powinien być psycholog, który swoją popularność zawdzięcza łamaniu praw dziecka i działaniom wbrew etyce zawodowej, który nie potrafi przyznać się do błędów, lekceważy i obraża innych, a nawet po prostu kłamie.

Dorota Zawadzka spotykała się już z rozmaitymi zarzutami – najczęściej przywoływano ten dotyczący reklamowania margaryny. Według mnie jest on jednak najmniej istotny, nie tylko wobec faktu, że wielu rodziców nie ma na chleb, a co dopiero na masło, ale przede wszystkim w porówaniu z innymi, znacznie poważniejszymi, spośród których niektóre przedstawiam poniżej w wielkim skrócie.

Prawa dziecka
Prawo dziecka do prywatności i godności jest gwarantowane zarówno przez Konstytucję RP, jak i Konwencję o prawach dziecka. Nagrywanie dzieci w intymnych czy upokarzających sytuacjach – nago, podczas przeżywania trudnych emocji albo karania – bez najmniejszych wątpliwości łamie to prawo. I nie ma znaczenia, że rodzice (czy tym bardziej dzieci) wyrazili zgodę ani że mogą oni dowolnie rozporządzać wizerunkami swoich dzieci. Do niedawna mogli oni również w majestacie prawa stosować kary cielesne, a jednak sama Zawadzka od wielu lat mówi (i naprawdę chwała jej za to!), że bić dzieci nie wolno.

Pytanie tylko, czy musiała mówić to akurat w programie reality show, w którym dzieci były odzierane z intymności i godności, uprzedmiotawiane i upokarzane? Czy prawo dziecka do nietykalności cielesnej jest ważniejsze od prawa do prywatności? Co jest „mniejszym złem”: bycie uderzonym czy publicznie upokorzonym? „Lepiej” zostać pobitym czy nagranym w wannie i oglądanym wbrew swej woli przez miliony widzów? Pytania retoryczne, ale ważne i do zastanowienia. Naprawdę warto postawić się na miejscu dzieci w programach reality show i wyobrazić sobie, że do naszego domu wkracza nagle, bez naszej wiedzy i wbrew woli, ekipa telewizyjna, by nagrywać nas nawet w toalecie, a później miliony osób oglądają nasze obnażone, a może łaskawie zamazane miejsca intymne.

Program Superniania, niewątpliwie najbrutalniej depczący prawa dzieci (bardziej niż Surowi rodzice czy Idealna niania, którym również poświęcony był mój tekst w „Tygodniku Powszechnym”), przyniósł Dorocie Zawadzkiej popularność i status eksperta oraz… doradcy Rzecznika Praw Dziecka. To poważny zarzut, postawiony zresztą przeze mnie prawie 1,5 roku temu w artykule Dzieci – ludzie czy bestie?

Etyka zawodowa
Zarówno ustawa o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów, jak i Kodeks Etyczno-Zawodowy Psychologa nakladają na osoby wykonujące ten zawód zaufania publicznego obowiązek przestrzegania tajemnicy zawodowej. W programie Superniania natomiast problemy, diagnozy, leczenie… – wszystko jest upublicznione. Psycholog ma obowiązek zachować w tajemnicy każde słowo, jakie usłyszy od klienta, a z problemami osób, którym ponoć „pomagała” Zawadzka, do dziś każdy może się zapoznać.

I choć ustawa jest martwa, a kodeks etyczny to dokument, którego przestrzegać muszą wyłącznie członkowie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, wszyscy psycholodzy powinni postępować etycznie. Całkiem niedawno apelowali o to znakomici eksperci. Niezgodne z etyką zawodową jest zresztą również publiczne diagnozowanie czy wyrażanie opinii, które w ustach psychologa mogą być uznane za psychologiczną interpetację. A określenie kogoś mianem „prawdopodobnie niezrównoważonej emocjonalnie osoby”, co Dorota Zawadzka uczyniła w linkowanym powyżej tekście, jest nie tylko obelgą, ale też właśnie taką interpretacją.

Szacunek
Na problem obrażania innych przez Zawadzką także zwracałam uwagę wiele miesięcy temu. W artykule O szacunku w Roku Korczaka, opublikowanym na stronie Stowarzyszenia 614. Przykazania (którego celem jest rozpowszechnianie wiedzy o judaizmie, w tym również o etyce będącej podstawą całego judeochrześcijańskiego świata) napisałam:

Zachęcanie do okazywania szacunku dzieciom przez osoby gardzące dorosłymi jest jednak nie tylko hipokryzją, ale też działaniem szkodliwym przede wszystkim dla dzieci.
W jaki sposób bowiem dziecko uczy się szanowania innych? Podobnie jak większości innych pożądanych zachowań – tylko i wyłącznie przez naśladowanie dorosłych. Nie wystarczy powiedzieć: „szanuj innych”, „nie pogardzaj”, „nie lekceważ” – trzeba dać dobry przykład własną postawą. Dotyczy to każdego rodzica, a osób uważanych za ekspertów, autorytety i obrońców praw dziecka w szczególności.

Pisałam to w kontekście jednej z pogardliwych wypowiedzi Zawadzkiej, a teraz powtarzam z jeszcze większym przekonaniem.

Prawda
Z pełnym przekonaniem dodam też, że nie wystarczy zachęcać dzieci i rodziców do prawdomówności, słowności i postępowania zgodnie z własnymi słowami – trzeba również samemu to robić, zwłaszcza będąc ekspertem i autorytetem. Tak być powinno, ale nie jest. Wypowiedzi Doroty Zawadzkiej, którym przeczą jej zachowania, inne słowa albo po prostu… rzeczywistość, jest niestety wiele. Ot, choćby o słowa o nagości i prywatności dzieci. Zawadzka potępia nagość dzieci na plaży czy w fontannie i zachęca do szanowania ich prywatności, ale za nagie dzieci w Superniani nie bierze odpowiedzialności ani nawet współodpowiedzialności, a o prawie do prywatności na czas kręcenia tego programu chyba zapomniała. Inny przykład: karny jeżyk, o którym Zawadzka raz mówi, że wbrew nazwie nie jest karą, lecz wyciszeniem, a innym razem – że to „wystarczająca kara na wszystko”, niekiedy zresztą w jednej wypowiedzi.

I na koniec (nie na deser) – margaryna. Znacznie bardziej „kontrowersyjne” niż sam produkt są bowiem słowa Zawadzkiej o jej udziale w tej reklamie. W cytowanym już tekście napisała: „Nie mówiłam, że margaryna pomaga dzieciom rosnąć”, podczas gdy w reklamie wyraźnie słychać jej słowa: „Julka, czy wiesz, że Rama pomaga dzieciom rosnąć?”. Oczywiście czepiając się słówek, można uznać, że nie powiedziała „margaryna”, lecz „Rama”, ale chyba nie ma wątpliwości, że Rama to margaryna?

Co ciekawe, gdy zwróciłam uwagę na tę – delikatnie mówiąc – niespójność, z tekstu Zawadzkiej zniknęło to zdanie. Przez jakiś czas było ono jednak widoczne w Google:

[Czytaj też Superniania prawdę ci powie…]

Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie – szatańską

Każdemu zdarzają się błędy, pomyłki czy problemy z pamięcią. I choć niektórych błędów nie da się naprawić, nie oznacza to, że nie należy próbować. Aby jednak móc spróbować naprawić jakikolwiek błąd, najpierw trzeba go dostrzec i przyznać się do niego, zamiast nieudolnie próbować ukryć i obrażać osoby zwracające uwagę.

W wywiadzie dla „Wprost” Dorota Zawadzka powiedziała, że chcę zrobić sobie z niej „trampolinę” (do kariery), co jest tak prawdziwe jak moja „nierównowaga emocjonalna”. Owszem, przeżywam emocje – wszystkie, również te trudne – intensywnie, ale świadomie i dojrzale, nikogo nie krzywdząc, a jedyna „kariera”, na jakiej mi zależy, ma związek z moim życiem prywatnym, nie zawodowym. Również w ocenie mojej osoby – wyrażonej zresztą bezpodstawnie, bo nie znamy się osobiście – Zawadzka zatem bardzo się myli.

Czy przyzna się do choć jednego błędu i spróbuje go naprawić? Wątpię, ale chciałabym się mylić.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *