Syty głodnego nie zrozumie, ale powinien próbować

Co myślisz, kiedy widzisz bezdomnego człowieka? Nieważne, czy prosi cię o pieniądze albo jedzenie, siedzi na chodniku czy leży na ławce. Patrzysz na niego i zastanawiasz się, co sprawiło, że znalazł się w tej sytuacji, czy odwracasz wzrok, starając się jak najszybciej zająć myśli czymś innym, przyjemniejszym, czystszym? A może udajesz, że nie widzisz, i próbujesz stłumić wyrzuty sumienia myślą, że są przecież organizacje i instytucje, które mogą pomóc temu człowiekowi, lub – że sam jest sobie winien?

Cały artykuł w serwisie wsumie.pl.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

One response

  1. Najczęściej przyspieszam kroku, bo wiem, że jest duża szansa że ten człowiek kłamie, oszukuje, chce wyłudzić pieniądze… Że jest narkomanem lub alkoholikiem, bo to ludzie „pod wpływem” nie są przyjmowani do noclegowni. Że jeśli akurat przypadkiem mam przy sobie coś do jedzenia, i mu dam, to wzgardzi, bo „chciał coś ciepłego” (a raczej chciał sobie kupić coś „rozgrzewającego”, he, he). Ze dwa czy trzy razy w życiu rozpoznałam osoby, które nie oszukiwały – ale niestety nie mogę postawić sobie za cel rozpoznawania ich, bo nie mam na to czasu i energii. W dodatku niezwykle łatwo wspomóc kogoś, komu nic nie pomoże choćbym i dała do ręki trzy stówy – bo delikwent to po prostu przepije lub przećpa. Nie gardzę tymi osobami. Współczuję. Ale nie widzę sensu w obdarowywaniu ich. Bardzo niewielu faktycznie potrzebuje jedzenia. Bardzo niewielu za pieniądze na „coś ciepłego” faktycznie kupuje jedzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *