Sabina Zalewska dziś. Nadzieje i oczekiwania

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy zgłosili kandydaturę Sabiny Zalewskiej na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka i nadal tej kandydatury nie wycofali, nie mają najwyraźniej czasu na weryfikowanie zarzutów postawionych jej już ponad 2 tygodnie temu na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Postanowiłam więc ułatwić posłom PiS-u tę weryfikację i przygotowałam przejrzystą prezentację próbki dorobku plagiatorskiego zgłoszonej przez nich kandydatki na RPD. Zaznaczyłam i opisałam wszystkie skopiowane z internetu fragmenty artykułu Zalewskiej pt. Nauczyciel akademicki dziś. Nadzieje i oczekiwania, korzystając z wersji udostępnionej przez Muzeum Historii Polski na stronie mazowsze.hist.pl. Nie jest to żaden „szkic” – jak twierdziła Zalewska w swojej nieudolnej próbie obrony – lecz wersja ostateczna, dokładnie taka, jaka znajduje się w „Warszawskich Studiach Pastoralnych” (nr 16/2012, cały numer jest dostępny na stronie tego czasopisma).

Oto artykuł Sabiny Zalewskiej z wyróżnionymi fragmentami skopiowanymi z internetu (dwa teksty skopiowane z serwisu Ściąga.pl wyróżniłam podwójnie):

Można też pobrać plik PDF z aktywnymi linkami do skopiowanych stron:

Zalewska1

Uprzedzając ewentualne oskarżenia o manipulację i ponownie (bo już raz to zrobiłam) odpowiadając na zarzut Zalewskiej, że materiały w TP zostały zmanipulowane, zachęcam do porównania tego PDF-a z oryginalnym plikiem przygotowanym przez Muzeum Historii Polski. Zachęcam również do kliknięcia w linki i porównania znajdujących się na tych stronach tekstów z wyróżnionymi fragmentami artykułu Zalewskiej. Wszystkie te teksty – co również zaznaczyłam, podając daty publikacji, i o czym już pisałam na łamach TP – znajdowały się w internecie przed ukazaniem się artykułu Zalewskiej, co oznacza, że nie ma możliwości, by to ich autorzy kopiowali jej pracę.

Uprzedzając też od razu ewentualne oskarżenia o motywacje natury politycznej i odnosząc się do spiskowej teorii Zalewskiej, która w swoim oświadczeniu zasugerowała, że mój artykuł w „Tygodniku Powszechnym” powstał w ramach prac działającej w biurze obecnego RPD grupy pragnącej zdyskredytować kandydatkę PiS, przypominam, że Marka Michalaka też wielokrotnie krytykowałam, m.in. na łamach TP (a zatem redakcja TP również nie spiskuje z nim przeciwko Zalewskiej). Zarzucałam mu brak reakcji na łamanie praw dzieci w programach reality show, twierdząc, że jego milczenie w tej sprawie oraz fakt, że osoba znana z udziału w takich produkcjach jest jego doradcą, to skandal.

Skandalem będzie również powołanie na stanowisko RPD Sabiny Zalewskiej, choć niektóre dzieci mogłyby się z tego cieszyć:

Raczkowski

I choć to nie ja powinnam się tłumaczyć, chciałabym coś dodać.

Kilka osób, które bardzo cenię, szanuję i lubię, odradzało mi ponowne podejmowanie tego tematu i „kolorowanie plagiatem” tekstu Zalewskiej. Mówili m.in., że to bez sensu, że szkoda czasu i energii, że to nic nie da, że napisałam już wszystko i każdy, kto zechce te fakty zweryfikować, może to bardzo łatwo zrobić (zwłaszcza że pod moim pierwszym tekstem w TP znajduje się spis linków do tekstów, które Zalewska skopiowała i wkleiła do pięciu swoich artykułów). Jak słusznie zauważył Przemysław Wilczyński, „pobieżne – choć wystarczające, by wyrobić sobie opinię – sprawdzenie opisanych przez Annę Golus faktów zajęłoby władzom PiS i UKSW godzinę, dochodzenie zaś wnikliwe – najwyżej kilka dni”.

Tymczasem zaraz miną trzy tygodnie, a nikt tego jeszcze nie zrobił (może naiwnie zakładam, że gdyby posłowie PiS zweryfikowali zarzut plagiatu i kopiowania treści serwisów Ściąga.pl i Bryk.pl, natychmiast wycofaliby kandydaturę Zalewskiej). Mało tego. Sabina Zalewska jak gdyby nigdy nic występuje w radiu i publicznej telewizji jako psycholog, którym nie jest, i odpowiada na pytania Ordo Iuris jako kandydatka na RPD, którą być nie powinna. Instytut na rzecz Kultury Prawnej (!) Ordo Iuris, publikując odpowiedzi kandydatów, nawet nie wspomina o ciążących na Zalewskiej zarzutach, choć – co ciekawe – wie, że kłamie ona w kwestii swojego wykształcenia (nie skończyła psychologii, tylko nauki o rodzinie).

Dlaczego prawnicy (!) z Ordo Iuris zadali sobie trud, by potwierdzić, że Zalewska nie jest psychologiem (co ujawnił jako pierwszy tygodnik „Wprost”), a zarzut plagiatu zignorowali? Na pewno zignorowali, bo gdyby zweryfikowali, to – „jako niezależny ośrodek od lat podejmujący krajowe oraz międzynarodowe działania związane z troską o prawa dziecka” (jak sami o sobie piszą) – nie zostawiliby tego bez komentarza. Ta ich ankieta, przeznaczona dla kandydatów na RPD, miała na celu „przybliżenie opinii publicznej sylwetek kandydatów na ten ważny urząd”. Jak można pisać o sylwetce Zalewskiej, nie weryfikując tak poważnych zarzutów?

Może nie mieli czasu? Może PiS też nie ma czasu?

Ja również nie mam czasu, ale wyślę ten kolorowy plik do wszystkich posłów Prawa i Sprawiedliwości, bo powołanie nowego Rzecznika Praw Dziecka odbędzie się już za kilka dni. Jeśli ktoś jeszcze chciałby wysłać przystrojony plagiatem artykuł Zalewskiej do wszystkich lub wybranych posłów PiS-u (np. Joanny Borowiak, przedstawicielki posłów, którzy zgłosili tę kandydaturę), znajdzie ich adresy na stronie Sejmu.

Przypuszczam, że nie musiałabym tego robić, gdyby prawicowe media również nie zignorowały zarzutu plagiatu. Co prawda nikt nie wziął Zalewskiej w obronę, ale też nikt jej nie potępił. Gdy kilka lat temu zaczęłam pisać o programie Superniania, a co za tym idzie, krytykować Marka Michalaka, łamy prawicowych portali były dla mnie otwarte. Do dziś zresztą cenię sobie tę współpracę, bo chyba nigdy wcześniej ani później po „tamtej” stronie mediów nie podnoszono tak często tematu praw dziecka do prywatności i godności, ale też: nietykalności cielesnej (jeden z wielu przykładów wciąż dostępny tutaj).

Gdybym teraz opisała plagiat, choćby najmniejszy – np. trzy zdania na 600 stron tekstu – w publikacji Ewy Jarosz, prawicowi publicyści zjedliby ją żywcem. Plagiatu u Pawła Kukiza-Szczucińskiego odkryć nie sposób, bo on nie jest pracownikiem naukowym, a na studiach medycznych nie ma pracy magisterskiej (którą ewentualnie można by zbadać), ale gdybym upubliczniła jakąkolwiek kompromitującą go informację, on też zostałby zlinczowany. Sabinie Zalewskiej natomiast nikt nawet w najdelikatniejszy sposób nie zasugeruje, że jako osoba całkowicie skompromitowana powinna sama zrezygnować z kandydowania na stanowisko RPD.

Nie mieści mi się to w głowie, podobnie zresztą jak cała ta sprawa.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

One response

  1. Szanowna Pani Redaktor, bardzo dziękuję za tak rzetelną analizę akademickiej nieuczciwości pani dr Sabiny Zalewskiej. Okryła hańbą nie tylko siebie, ale zacną Uczelnię 0 Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, która jej zaufała i powierzyła odpowiedzialne stanowisko adiunkta. To zdumiewające, że ta Pani nie ma cywilnej odwagi , by nie tylko wycofać się z tego postępowania, ale i przeprosić wszystkich tych, których zdradziła.

Odpowiedz na „Bogusław ŚliwerskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *