Niekończąca się parodia

Druga i ostatnia kadencja Marka Michalaka na stanowisku Rzecznika Praw Dziecka upłynęła już 3 miesiące temu, a jego następcy jak nie było, tak nie ma. Kolejne próby powołania nowego RPD spełzają na niczym, odkrywając coraz to nowe warstwy mizerii elit politycznych, a cała ta sytuacja, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, zaczyna przypominać utrzymany w stylistyce farsy serial telewizyjny.

Odcinek 1. Plagiat
Pierwszy odcinek był najbardziej emocjonujący. W wakacje zgłoszono trzech kandydatów na stanowisko RPD: dr hab. pedagogiki Ewę Jarosz, pediatrę i psychiatrę Pawła Kukiza-Szczucińskiego oraz dr pedagogiki Sabinę Zalewską. Świetne kandydatury Jarosz i Kukiza-Szczucińskiego (na laurki dla których niestety nie ma tu miejsca) zostały wysunięte przez posłów opozycji, Zalewskiej natomiast – przez posłów partii rządzącej. To właśnie ona wydawała się więc „pewniakiem”. Nawet po publikacjach „Tygodnika Powszechnego”, opisujących jej radosny i beztroski plagiaryzm, przez dłuższy czas dzielnie trwała na pozycji kandydatki PiS-u na RPD. Zrezygnowała w ostatniej chwili, gdy podczas posiedzenia opiniujących kandydatów Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny nie uzyskała poparcia partii, która ją zgłosiła. Pozostali kandydaci odpadli w sejmowym głosowaniu – PiS nie mógł przecież wybrać nikogo, kto nie jest „od nich”. Nie liczyły się kompetencje, doświadczenie ani poparcie organizacji pozarządowych, ważne było tylko to, że zostali zgłoszeni przez „tamtą” stronę. Tak się wówczas wszystkim wydawało…

Odcinek 2. Manipulacja
W kolejnym odcinku nastąpił jednak pierwszy nieoczekiwany zwrot akcji. Tym razem kandydatka na RPD była tylko jedna – zgłoszona przez PiS Agnieszka Dudzińska. Dr socjologii, była zastępczyni prezesa PFRON-u, mama dwóch niepełnosprawnych synów, aktywnie działająca na rzecz poprawy sytuacji osób (w tym dzieci) z niepełnosprawnościami, sama siebie określająca mianem konserwatystki, ale raczej umiarkowana w poglądach. Krytykowana przez Ordo Iuris, chwalona przez „Wyborczą”. Mimo to ona również wydawała się „pewniakiem” – PiS nie mógł przecież pozwolić sobie na kolejną kompromitację. A jednak… Dudzińska otrzymała wprawdzie poparcie połączonych komisji, ale w sejmowym głosowaniu przepadła. Część posłów PiS – jak przekonywał później Ryszard Terlecki – dała się zmanipulować posłance Magdalenie Kochan (PO), która przytoczyła wyrwane z kontekstu słowa Dudzińskiej i oskarżyła kandydatkę na RPD o popieranie eutanazji niepełnosprawnych dzieci.

Odcinek 3. Zagadka
Procedura wyboru Rzecznika Praw Dziecka zaczęła się więc po raz trzeci. W trzecim odcinku serial zaczynał już robić się nudny, ale scenarzyści i tym razem zaskoczyli widzów. PiS ponownie zgłosił kandydaturę Agnieszki Dudzińskiej, która znów otrzymała pozytywną opinię Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, po czym – po raz pierwszy – w głosowaniu sejmowym uzyskała wymaganą większość głosów. Nie było w tym jednak nic zaskakującego, a ciąg dalszy tego odcinka zapowiadał się tak samo nudno – dla wszystkich było oczywiste, że kandydatura ta zostanie przegłosowana również w Senacie, a Dudzińska obejmie stanowisko Rzecznika Praw Dziecka. Gdy widzowie przysypiali z nudów, scena w Senacie wyrwała ich z kapci. Oto bowiem kandydatka PiS-u na RPD nie tylko nie uzyskała większości głosów, ale otrzymała tylko jeden głos „za”, w dodatku przyznany przez panią senator z PO. Ten wątek jest tak zagadkowy, że trudno podjąć choćby próbę zinterpretowania go. Jedyne, co jest w tym zakończeniu oczywiste, to kolejna kompromitacja partii rządzącej.

Odcinek 4. …
Co teraz? Procedurę znów trzeba powtórzyć: zgłosić kandydatów, zaopiniować ich przez sejmowe komisje, głosować w Sejmie i Senacie… W poprzednich odcinkach bohaterowie mieli trudności na etapie komisji (odcinek 1), głosowania w Sejmie (odcinek 1 i 2) i głosowania w Senacie (odcinek 3). Tym razem problemem może być samo zawiązanie akcji, czyli zgłoszenie kandydatów. Bo kto chciałby brać udział w tej farsie? Czy PiS znajdzie kogokolwiek, kto zaryzykuje jak Agnieszka Dudzińska, ale w odróżnieniu od niej będzie w pełni świadomy upokorzeń, jakie mogą go spotkać ze strony partii, która go zgłosi? Ogląda przecież ten serial od kilku miesięcy – wie, co może go czekać. A może PiS pójdzie jednak w końcu po rozum do głowy i skorzysta z propozycji Stanisława Tyszki (Kukiz’15), który już po drugim odcinku apelował do parlamentarzystów o zorganizowanie „okrągłego stołu” w sprawie RPD i wspólny, ponad podziałami partyjnymi (dziś można by dodać: i wewnątrzpartyjnymi) wybór „eksperta od spraw dzieci, którego wszystkie siły polityczne bez awantury byłyby w stanie zaakceptować i który sprawowałby swój urząd dobrze”. Takie rozwiązanie – do którego zachęca też obecny RPD Marek Michalak – nie będzie wprawdzie aż tak emocjonujące ani zabawne jak to, co działo się do tej pory, ale nawet najśmieszniejsza komedia staje się nudna, gdy ogląda się ją czwarty raz.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

2 responses

  1. Stanowisko RPD to konfitury władzy dla „swoich”. W tej chwili jest ono kartą do negocjacji z PSL , by przejąć za to stanowisko – jak powiadają dobrze zorientowani w tych grach politycznych – jeszcze jeden sejmik wojewódzki. Może dostanie to inna partia uległa wobec partii władzy? Coś za coś. Handelek trwa. Dzieci i ryby głosu nie mają.

    • Jeśli to prawda, Panie Profesorze, to nie jest jeszcze tak źle… Wprawdzie cynizm takiego działania przeraża, ale może skończy się dobrze? Za pierwszym razem posłowie PSL byli przecież wśród tych, którzy zgłosili kandydaturę zarówno Ewy Jarosz, jak i Pawła Kukiza-Szczucińskiego. Może ktoś z nich zgodzi się na ponowne kandydowanie?

Odpowiedz na „Anna GolusAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *