Nie idę na galę, bo zarządzam szafą

Zaproszono mnie na drugą w tym roku galę finałową konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”. Wprawdzie dowiedziałam się tym przypadkiem, bo zaproszenie to nie zostało wysłane bezpośrednio do mnie, lecz opublikowane na facebookowej stronie tego konkursu:

ale – mimo iż, jak przypuszczam, należę do tych „złych, mściwych, zazdrosnych ludzi” – czuję się zaproszona.

Zastanowiłabym się, czy skorzystać z zaproszenia, ale nadal nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle odbędzie się ta gala. „Finał” (niepoprzedzony zresztą żadnym wstępnymi, założonymi w regulaminie konkursu, eliminacjami) zeszłorocznej edycji – po wielokrotnym przekładaniu terminu – ostatecznie odbył się dopiero w lutym tego roku. Tym razem będzie zapewne tak samo. Albo jeszcze gorzej, bo gala może nie odbyć się wcale.

Niespełna dwa miesiące temu ogłoszono przecież zakończenie całego tego przedsięwzięcia:

Jaką mam gwarancję, że jeśli zaplanuję sobie obecność na gali (która – według pierwszych deklaracji organizatorów – ma odbyć się 8 sierpnia w Warszawie), będę mogła zrealizować swoje plany? W zeszłym/tym roku przesuwano termin finału tak wiele razy, że naprawdę dziwne, że garstka rodziców, którzy nie zrezygnowali z pchania tam swoich dzieci wcześniej, po przeczytaniu tego tekstu lub innych moich publikacji na ten temat (co na szczęście niektórzy uczynili), nie dała sobie spokoju z całą tą „zabawą”.

Otóż nie mam żadnej gwarancji i nawet gdyby organizatorzy przysięgali na Boga (w którego – jak można wnioskować z linkowanej powyżej postu z „zaproszeniem” – wierzą) i wszystkie świętości, nie uwierzyłabym, bo niestety ich słowa od początku tego konkursu, tj. od ponad roku, zwykle nie pokrywają się z rzeczywistością.

Nie chce mi się teraz powtarzać wszystkich kłamstw, o jakich w ciągu tych parunastu miesięcy pisałam (kto ciekaw, niech poczyta, do czego zachęcam oczywiście przede wszystkim rodziców uczestników). Przypomnę tylko (bo tego wątku jeszcze nie podejmowałam), że po zeszłorocznej edycji miał powstać kalendarz (oczywiście na rok 2015), z którego dochód miał być przekazany na cele charytatywne. Minęło pół roku, a kalendarza jak nie było, tak nie ma.

Ani na stronie www konkursu, ani na jego facebookowym „fan page’u” nie pojawiła się w ciągu tych sześciu miesięcy (wcześniej zresztą też nie) żadna informacja o jakimkolwiek charytatywnym działaniu. Zamiast tego pojawiła się oferta organizującej tej konkurs firmy Queenie:

Jesteśmy wszechstronni – w naszej ofercie znajduje ię zarówno organizacji eventów, imprez firmowych, okolicznościowych, urodzin dla dzieci, warsztatów, zajęć sportowych i artystycznych w przedzskolu w Warszawie.
[pisownia oryginalna – AG]

To bardzo ciekawa oferta. Queenie organizuje np. „piątkowe nocki” („sleepy nights”) – za 200 zł można zostawić dziecko w przedszkolu na całą noc i iść na imprezę. Jeszcze fajniejsze są warsztaty z „zarządzania szafą” dziecka (!). Za jedyne 600 zł:

• Pozbywamy się rzeczy, które do Twojego dziecka (i siebie) nie pasują
• Tworzymy nowe stylizacje z ubrań i zarządzamy garderobą
• Nie zapominamy o ciekawych dodatkach aby Twoje dziecko było wyjątkowe i niepowtarzalne
• CO ZYSKUJE Twoje Dziecko?
• Nowy wizerunek – i to nie ruszając się z domu!
• Mnóstwo miejsca w szafie na nowe rzeczy
• Pewność, że zawsze dobrze wygląda
• Zaoszczędzony czas i nerwy na wizyty w sklepie
• Zadowolenie oraz podziw rówieśników i innych rodziców

I tak oto spełniają się obietnice o rozwijaniu dziecięcych talentów i działalności charytatywnej… Czy podobnie będzie z drugą tegoroczną galą finałową? Oby!

 

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *