Monster Szmal

Kiedy wśród dziewczynek w wieku przedszkolnym modne stały się produkty z serii Polly Pocket (małe laleczki w gumowych ubrankach plus oczywiście odpowiedniej wielkości domki, sklepiki, samochodziki etc. oraz bajki, gazetki, odzież i mnóstwo akcesoriów szkolnych i każdego innego typu z wizerunkiem Polly) i Littlest Pet Shop (maleńkie figurki zwierząt o nieproporcjonalnie dużych głowach i oczach plus oczywiście wszystko to, co z Polly, czyli… wszystko), myślałam, że nic mnie już nie zdziwi i nie zaskoczy. Żaden, nawet najbardziej durny pomysł producentów zabawek. Ze spokojem przyjmowałam kolejne przedszkolne i szkolne „trendy” w stylu Chi Chi Love (jeszcze mniejsze od „petszopów” figurki piesków) czy Squinkies (gumowe figurki mniejsze nawet od piesków Chi Chi Love) i wyjaśniałam córce, oczywiście dobierając zrozumiałe dla niej wówczas słowa, jaka jest różnica między kolekcjonowaniem czegoś, a bezmyślnym konsumowaniem komercyjnej papki.

Jednak, gdy na rynku pojawiły się lalki Monster High i cały związany z nimi przemysł, kreatywność producentów w wyciąganiu pieniędzy z kieszeni rodziców naprawdę mnie zaskoczyła. Ręce mi opadły.

Cały artykuł w serwisie wsumie.pl.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *