Jakub Ś. nie śpi, bo trzyma kredens

Przedwczoraj w serwisie Fakt.pl, a w ślad za nim w innych serwisach internetowych, opublikowano „sensacyjną” informację, że były szef fundacji KidProtect.pl rozkręca kolejny biznes. Fakt.pl informuje już w tytule: „Uwaga na cwaniaka! Obrobił dzieci, teraz znów kombinuje”, a w tekście – zapominając, że media nie mogą publikować nazwiska i wizerunku oskarżonego – donosi, że „Jakub Ś[……] inwestuje czas i duże pieniądze na „rozkręcanie” fan page’u Mądrzy Rodzice oraz strony pod tym samym tytułem”.

Nie jest to żadna nowość – pół roku temu tą samą „sensacją” zajmowały się serwisy sosrodzice.pl i natemat.pl – mimo iż Kuba nigdy nie ukrywał, że prowadzi fan page i stronę madrzy-rodzice.pl (to ten nowy biznes). Nie dziwi mnie, że Fakt.pl, a raczej jeden z jego anonimowych redaktorów (teksty, jak wiadomo, same się nie piszą) uznał tę informację za świetny news, godny opisania w specyficznej tabloidowej poetyce. Media tego typu słyną przecież z wiadomości w stylu „Pan Andrzej nie śpi, bo trzyma kredens”:

Już pół roku temu chciałam odnieść się do tych „sensacji” – napisałam tekst, ale Kuba nie zgodził się na publikację. Teraz też nie chce, bym broniła go w jakikolwiek sposób. Mimo to piszę, bo nie ma we mnie zgody na czynienie z niego „chłopca do bicia”, w którego można uderzyć, gdy ma się ochotę na zwiększenie klikalności serwisu, i którego można oskarżyć o „cwaniactwo” nawet wówczas, gdy postępuje zgodnie z prawem i moralnością.

Tak, Kuba tworzy serwis madrzy-rodzice.pl i jego fan page na Facebooku. Od miesięcy haruje jak wół, całkiem sam, i stara się „rozkręcić” to przedsięwzięcie, by mogło w przyszłości stanowić źródło dochodu. Uczciwego dochodu! Gdyby chciał, mógłby – jak wielu twórców portali internetowych – korzystać z darmowej siły roboczej w postaci stażystów czy absolwentów i już dawno mieć ogrom gwarantującej zyski treści. Nie robi tego (choć to legalne), bo teraz kieruje się nie tylko prawem, ale i etyką. Nikogo nie wykorzystuje.

Kilka miesięcy temu objęłam (z powodów wymienionych powyżej bezpłatną) funkcję zastępczyni redaktora naczelnego tego serwisu i współadministratorki fan page’a – Kuba pomaga mi od 1,5 roku, więc i ja starałam się trochę pomóc jemu, napisałam kilka artykułów, czasem coś doradziłam. Moja pomoc była niewielka i ze względów zdrowotnych jest coraz mniejsza. Nie wiem, jak długo będę mogła pełnić tę rolę choćby „honorowo”.

Wiem za to, że w tym przedsięwzięciu nie ma niczego złego – wprost przeciwnie, to widoczny dowód ogromnej pracowitości Kuby i jego powolnej zmiany.

Nie każdy pamięta, że oprócz tego, co Jakub zrobił w fundacji KidProtect.pl i co jest powodem powszechnej niechęci (i czego się zresztą nie wypiera, nadal czekając na wyrok sądu), dwa lata temu, jeszcze przed „aferą”, jako szanowany doradca Rzecznika Praw Dziecka, kilka razy w karygodny sposób zaatakował jedno z prawicowych mediów, ich czytelników i osoby podzielające ich poglądy. Krytykowałam to wówczas prywatnie, w rozmowach z Kubą, i publicznie, m.in. w tekście „O szacunku w Roku Korczaka”. Do dziś ciarki mnie przechodzą, gdy przypominam sobie „rzyganie Smoleńskiem” czy nazywanie pracy innych „kloaką”. Nadal zresztą uważam, że tych kilka tekstów Kuby i cała jego ówczesna, pełna pogardy postawa jest co najmniej tak samo zła jak przywłaszczenie pieniędzy fundacji.

Dzisiaj, po wielu miesiącach reaktywowanej po aferze znajomości (teraz już przyjaźni), wiem jednak i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że wszystkie zarzuty, jakie postawiłam mu w przytoczonym powyżej artykule (po publikacji którego nasza znajomość została przez Kubę przerwana), należą już do przeszłości. Oczywiście nie zmienił się nie do poznania, ale nie atakuje już osób o odmiennych poglądach, a współtwórców tych mediów, o których kiedyś potrafił pisać wyłącznie z lekceważeniem, teraz zdarza mu się publicznie chwalić. Kuba zmienił swój stosunek do ludzi, co może zresztą zobaczyć każdy, kto czyta jego wypowiedzi np. na facebookowej stronie serwisu madrzy-rodzice.pl.

Nie jest „oszustem”, „cwaniakiem”, „aferzystą”. Ciężko i uczciwie pracuje, by móc zarobić na chleb i spłatę długów, tworząc wartościowy serwis internetowy i ogromną społeczność rodziców, dla których może być nie tylko ekspertem (w momencie wybuchu afery nie stracił przecież swojej wiedzy), ale też żywym dowodem na to, że błędy (które zdarzają się każdemu) można i należy naprawiać.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

12 responses

  1. To tak jak pedofilowi pozwolić odkupić winy pracą z dziećmi!
    Gdybym wiedziała wcześniej kto pracuje dla Mądrzy Rodzice nie dawała bym like ! Amen.

  2. Jakub Ś. tak się zmienił, że za szczerą opinię na jego temat daje na FB bloka, mimo, że sami moderatorzy zaczęli ten temat. Widać boi się strasznie ludzi, którzy obnażają jego kolejne kłamstwa, krętactwa i próbę ujścia sprawiedliwości. Typowe, nic się ten człowiek nie zmienił.

  3. Kuba to dziwny gość ;-). Chociaż, kto wie, być może właśnie kocioł przygania garnkowi :-). W kontakcie z ludźmi bardzo chętnie wchodzi w rolę rodzica. Miewa humory, bywa zarozumiały. Uwielbia decydować. Kocha mieć ostatnie zdanie (ma jakąś manię na tym punkcie ;-). Lubi ucinać i banować :-). Obserwując Kubę na fanpage-u Mądrych Rodziców, widzę, że w tym zakresie nic się nie zmienił ;-) Ani ciut, ciut ;-). „To mój fanpage i moje zasady”, ten cytat z Kuby, z jednej z niedawnych dyskusji, mogłoby spuentować charakter Kuby :-) Na szczęście tym razem to rozmowa nie ze mną była ;-). Kiedyś (pewnie jakoś ponad 10 lat temu) na liście mailingowej Niebieskiej Linii, kiedy to jeszcze byłem, młody i waleczny (tak, miałem tak epizod ;-), dyskutowałem z uczestnikami na temat „Radykalnego Wybaczenia” Colina Tippinga, które bardzo mi się wtedy spodobało (i wciąż równie bardzo podoba). Kuba był wtedy na liście „świeżakiem” (ja „wyjadaczem” z kilkuletnim „stażem”). Kiedy Kuba znów wlazł w tę swoją ulubioną rolę „rodzica” (analiza transakcyjna, trzy możliwe role: „dziecko”, „rodzic”, „dorosły”), w pewnym momencie nie pozostało mi już nic innego, jak tylko również na chwilę wejść w rolę „rodzica” i wylać Kubusiowi kubełek zimnej wody na głowę (i wcale nie był to Ice Bucket Challenge) ;-). Tak oto zakończyła się moja obecność na liście Niebieskiej Linii :-). Zaraz potem napisałem i wysłałem na listę ciepły i piękny list pożegnalny do osób, z którymi przecież funkcjonowałem kilka dobrych latek, ale też do Kubusia, do którego przecież tak na prawdę urazy poczuć nie zdążyłem :-) Rolę czasem można po prostu zagrać. Gorzej, kiedy człowiek zaczyna się z nią utożsamiać :-). Warto też uważać na to, co się gra, oraz odpowiednio łapać się na grach (transakcjach), których wcześniej nie zamierzaliśmy :-). Cenię Kubę za jego własne zdanie, które potrafi wygłaszać wszem i wobec. Często na przekór wszystkim :-) Przyjmowanie mądrych treści czy trendów, często budzących sprzeciw „rodzicielskich tłumów”, oznacza, przynajmniej dla mnie, że jest otwarty na „nowe”, że nie boi się „nowego”. Kieruje się najwyraźniej jakąś tam swoją, dobrą intuicją (na pewno nie zawsze, ale przynajmniej często). Nadąża za osobami bardzo oryginalnymi jak na realia naszej krajowej (zaściankowej?) mentalności (Thomas Gordon, lub nasza polska Agnieszka Stein :-)), ale też kleci własne teksty, myśli, pomysły, które i mnie się często podobają (czasem udostępniam), chociaż nie zawsze :-). Czasem wydają mi się tendencyjne, innym razem z lekka nadęte, a jeszcze innym razem zupełnie nie na temat ;-). W każdym razie nie tylko „nadąża” ale i tworzy, i to w całkiem fajnym kierunku, co też chciałbym podkreślić :-). Koszulki i kubki, pewnie biznes. Ale za to teksty na nich fajne. I jakie oryginalne! Sam nie raz powiedziałem: „chcę mieć ten kubek!” (chodziło zdaje się o kubek „Mądry Tata”), obok niego były inne akcesoria, z napisami: „Mądra Mama”, „Mądry Syn”, „Mądra córka”. To zapewne jedne z bardziej trywialnych haseł, jakie można spotkać na akcesoriach reklamowanych w ramach tego Facebook-owego profilu, ale za to jak pięknie oddające charakter ducha fanpage-u, który jednak mu towarzyszy (nie jest to kupa strudzonych rodziców, narzekających na dzieci, utworzyła się raczej społeczność osób mających ochotę się nieco rozwinąć, szukających czegoś nowego, mądrego). I jest to jakiś tam drobny fenomen, którego, Kubie trudno byłoby nie przyznać. Generalnie nie przepadam za Kubą (nie wiem, może dlatego, że facet, choć ostatnimi czasy mam wrażenie, że to kobiety są o wiele bardziej irytujące) :-P. Pewnie też jego charakterystyczne „te gorsze” cechy mnie do niego zniechęcają. Z automatu wchodzi w rolę „rodzica” a tego nie znoszę (po tym go zresztą poznałem, po krótkim czasie obecności na fanpage-u, tak, to musi być „ten” Kuba, i przyznam, że miałem nieco mieszane uczucia (nieco sie rozczarowałem ;-) :-). Ale, jakby nie patrzeć (ten sam Kuba), ma też w sobie sporo dokładnie tego, co lubię :-)

  4. Wcześniej tak samo kreował się na osobę moralną i działającą legalnie. Już dawno powinien siedzieć w więzieniu, a on biega w Internecie i ukrywając się tworzy kolejny fikcyjny image. Dla mnie to żaden ekspert, jedynie sprytny nieuk z koneksjami. Cynicznie wykorzystujący ludzi.

  5. Jestem osoba bardzo krytyczną w stosunku do innych (taki podły charakter), mimo to obserwowałam fanpage Mądrzy rodzice, polubiłam świadomie za przekazywane treści, wiedząc kto go prowadzi. Nawet święci popełniają błędy, sztuką jest je zrozumieć i po raz kolejny ich nie popełnić.

  6. Jego czas się skończył, niech pracuje, ale nie z dziećmi i dla dzieci…..skoro już wiem kto za tą stroną stoi już więcej nie bede jej popierać…..trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów

  7. Uważam, że najważniejszy jest w tym wszystkim jest stwierdzenie: „Ciężko i uczciwie pracuje, by móc zarobić na chleb i spłatę długów”.
    Myślenie kategoriami jakie zaproponował Fakt („Zgadnijcie, co teraz robi. Spalił się ze wstydu i ukrył w zaciszu? A skąd! Znalazł pomysł na nowy biznes.”) jest absolutnie bez sensu. Czyż nie o to chodzi, żeby tak jak się umie, w granicach prawa i przyzwoitości, zarabiać pieniądze – żeby oddać co się nieprawnie i nieetycznie zagarnęło?
    Sensowne podejście jest takie, że w wypadku takich nadużyć podstawowym obowiązkiem osoby która nadużyła zaufania powinno być zadośćuczynienie. Praca wykonywana po to by zadośćuczynić. Odczucie finansowej kary i osobisty trud podejmowany by odkupić winę. Kara dla kary jest bez sensu. Jedyną wartość ma wewnętrzne poczucie ,że muszę i powinienem zadośćuczynić. Serwis Mądrzy rodzice jest jednym z wielu, ma poziom i sens. Nie wiem czemu to własnie praca nad nim nie miałaby być odkupieniem po aferze z KidProtect?

  8. Powiem tyle każdy z nas ma coś za uszami…ten kto jest bez winy niech rzuca kamień- chyba tak to szło…najważniejsze to wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów idąc za komentarzami politycy nas okradają i to konkretnie a i tak na nich głosujemy…amen

  9. Pomiędzy trzymanie m kredensu, a okradaniem fundacji jest pewna różnica. Pan Jakub nadużył zaufania, wydawał pieniądze fundacji na markowe ciuchy i zagraniczne wycieczki. W skrócie- okradł dzieci, ktore miał chronić. Nigdy nie ukrywał, że stoi za Madrymi? Nigdy się do tego nie przyznał. Znamy Pani nazwisko, natomiast jego nigdy nie padło. Prawda jest taka, że gdyby od początku padło: część, jestem Jakub S. Strona miałaby zdecydowanie mniej”lajkow”. Oczywiście, nadal zostanę obserwatorem, choćby z powodu Pani tekstów, niemniej ten nie przypadł mi do gustu. Mam wrażenie, że chciałaby Pani, aby to, co zrobił Jakub zostało usprawiedliwione, tymczasem ten człowiek popełnił obrzydliwe przestępstwo. Nie tylko usmiercil znakomitą inicjatywę, ale sprawił również, że wielu ludzi przestało wspierać jakiekolwiek akcje charytatywne, nie wierząc w ludzką uczciwość. Pozdrawiam.

  10. jestem wyznawczynia dawania drugiej szansy. kazdy popelnia bledy i kazdy powinien je naprawiac, ale badzmy szczerzy jesli ktos naduzyl i wykorzystal zaufanie rodzicow i dzieci nie powinien ponownie pchac sie w doradzanie i „pomaganie” rodzicom. to jest po prostu nie na miejscu. jesli lekarz postepuje nieetycznie i wykorzystuje swoja pozycje wykorzystujac pacjentow i traci prawo wykonywania zawodu, to znaczy, ze do tego zawodu nie powinien powracac. analogicznie prawnik, policjant, pielegniarka etc. zycze Kubie zeby sobie ulozyl zycie, ale z dala od dzieci i ich rodzicow, a jesli juz bardzo chce to robic, to niech rodzice beda swiadomi od kogo sluchaja rad… bo mimo, iz czytam madrych rodzicow juz bardzo dlugo dopiero z artykulu w natemat.pl dowiedzialam sie kto mi doradza… zosatalm pozbawiona swidomego wyboru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *