Idealna niania, Mała Miss i inne „śmiechowe” sposoby zarabiania na dzieciach

Program Idealna niania, emitowany na antenie TVN Style od 2012 roku, to reżyserowana i stylizowana na „wstrząsające reality show” (jak reklamowano pierwszą edycję) produkcja, która od początku emisji była krytykowana, m.in. w ramach prowadzonej przez studentów psychologii (obecnie już psychologów) akcji „Dziecko to nie rekwizyt”. Eksperci krytykowali ten program, twierdząc, że uprzedmiotawia on biorące w nim udział dzieci i wiąże się z ryzykiem negatywnych konsekwencji psychologicznych (małe dzieci, niekiedy upokarzane i doznające przemocy na planie zdjęciowym, nie potrafią bowiem odróżnić prawdy od fikcji i nie są w stanie „grać” – zresztą samych siebie, co jeszcze bardziej utrudnia rozróżnienie, co jest „na niby”, a co „naprawdę”).

Mimo licznych i dobitnych słów krytyki, obecnie emitowany jest już piąty sezon Idealnej niani, a w jednym z najnowszych odcinków wystąpiła… współorganizatorka konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”, Dorota Kłębokowska, czym po raz kolejny udowodniła, że jej wrażliwość na dziecięcą krzywdę i umiejętność przewidywania skutków własnych działań związanych z najmłodszymi jest „nieco” za mała jak na osobę pracującą z dziećmi (a tym samym – ponownie skompromitowała organizowane przez nią przedsięwzięcie).

W odcinku tym Kłębokowska, podobnie jak pozostali uczestnicy, gra samą siebie – przedstawia się imieniem i nazwiskiem i odgrywa rolę wścibskiej niani, zainteresowanej bardziej życiem osobistym ojca niż opieką nad powierzonym jej dzieckiem. Podczas „dnia próbnego” zamiast bawić się z 5-latkiem, wmawia mu, że jego mama wcale go nie kocha etc., pyta, z kim wolałby zostać, gdyby jego rodzice się rozwiedli, a uzyskawszy odpowiedź, że z obojgiem, kontynuuje natrętne przekonywanie chłopca, że jego mama jest zła i ojciec powinien się z nią rozstać.

Oczywiście to „gra”, którą w 2013 roku ówczesny rzecznik prasowy TVN-u porównał do udziału w „przedszkolnym przedstawieniu”. W takim przedstawieniu dzieci odgrywają jednak role całkowicie fikcyjnych postaci, a rzecz dzieje się w nierzeczywistej scenerii. W Idealnej niani natomiast wszyscy członkowie rodziny grają samych siebie, w dodatku we własnym mieszkaniu. I o ile starsze dzieci mogą bez większych problemów odróżnić fikcję od rzeczywistości, o tyle dla młodszych, w tym również, jak w tym odcinku, 5-letnich, może stanowić to kłopot lub być niewykonalne. Podobnie problematyczne może być dla takiego dziecka wyjaśnienie rówieśnikom, że jego mama wcale nie zdradza taty, erotyczne zabawy jednej z „niań” na kuchennym blacie nie były „naprawdę”, a pocałunek innej „niani” z kobietą to też element scenariusza, zakładającego, że akurat ten odcinek będzie pełen wątków erotycznych.

Problemów tych nie rozważała jednak Dorota Kłębokowska, która na swojej facebookowej stronie zachęcała do obejrzenia programu, pisząc:

Nie wiem, co śmiesznego jest w widoku czterech nie nadających się do opieki nad dziećmi niań, spośród których pierwsza (grana przez Kłębokowską) szpieguje i szkaluje matkę dziecka, druga doznaje przemocy ze strony męża i zaprasza do domu rodziny swoją kochankę, kolejna przychodzi na rozmowę tylko po to, by zadowolic własnych rodziców, ale pracy podejmować nie planuje, a ostatnia romansuje z sąsiadem i oddaje się namiętności w kuchni pracodawców. W przerwach między mniej lub bardziej pikantnymi i sensacyjnymi scenami odcinek ubarwiają oczywiście, jak zawsze, krzyki, obelgi i wulgaryzmy. A dziecko? Kto by się przejmował dzieckiem? Ma być „wstrząsające show”. Albo „śmiechowe”.

Podobnie bezrefleksyjne zachowania zdarzały się organizatorce dziecięcego konkursu piękności już wcześniej. O jednym z nich pisałam kilka miesięcy temu, wyjaśniając, dlaczego żadna osoba pracująca z dziećmi nie powinna bagatelizować przemocy wobec nich. Na uwagę (zwłaszcza rodziców uczestników tego konkursu oraz jego partnerów i sponsorów) zasługuje również taki oto wpis na prowadzonej przez Kłębokowską stronie na Facebooku:

Prezentuję wersję ocenzurowaną, oryginał można obejrzeć tutaj (nie polecam). Rozumiem, że problem pedofilii wzbudza mnóstwo negatywnych emocji i wiele osób uważa, że jedynym jego rozwiązaniem jest kastrowanie lub zabijanie sprawców. Publikowanie takich poglądów na stronie służącej promocji uczestników konkursu dla dzieci, wśród dziecięcych fotografii, jest jednak równie odrażające i niesmaczne jak sposób zaprezentowania tego stanowiska (zwłaszcza że ta facebookowa strona jest zapewne oglądana także przez dzieci, których wizerunki są tam rozpowszechniane).

W głowie Doroty Kłębokowskiej najwyraźniej nie pojawiła się jednak myśl, że problem pedofilii jest nieco bardziej skomplikowany i kastracja lub kara śmierci to nie jedyne rozwiązania, oraz że rozpowszechnianie podobnych obrazków wśród zdjęć dzieci jest co najmniej niewłaściwe. Być może współorganizatorka konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski” nie ma czasu na takie przemyślenia, bo musi zajmować się rozwojem swojej kariery jako „osoby publicznej” (za jaką sama siebie uważa), biorąc udział w kolejnych produkcjach telewizyjnych. Obok Idealnej niani wystąpiła ostatnio m.in. w programie Kto poślubi mojego syna?, nawet tam udowadniając, że jeśli czegoś nie wie, nie ma zamiaru pytać – choć jest taka możliwość – bo po co? Nie musi tego robić, bo nie ma w zwyczaju – jak mówiła podczas pierwszego castingu do konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski” i finału jego części fotograficznej – „przejmować się opiniami tych, którzy jak gdyby sami chyba w życiu nic nie osiągnęli”:

Podobną postawę prezentuje główny organizator konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”, Janusz Antosik, który nadal, od miesięcy, wprowadza wszystkich w błąd, informując w regulaminie o ochronie patentowej nazwy konkursu i wymagając od partnerów opłaty licencyjnej:

mimo iż nazwa ta nie jest i raczej już nie będzie chroniona, bo Urząd Patentowy podjął decyzję o umorzeniu postępowania z powodu braku opłaty:

Co zaskakujące, po rezygnacji części sponsorów i partnerów ostatnio nowe osoby postanowiły mimo wszystko współpracować z Antosikiem, organizując wspólnie różnego rodzaju „eventy” dla dzieci i rodziców (w tym „piątkowe nocki”, czyli możliwość zostawienia dziecka w przedszkolu na całą noc i zadbania o „życie kulturalne, towarzyskie i osobiste”) i nie przejmując się jego niezbyt „idealną” prawdomównością.

Jedyne, co w tym wszystkim jest pocieszające, to coraz mniejsze zainteresowanie rodziców konkursem, którego zasady i terminy bez przerwy się zmieniają. Obecnie na stronie internetowej konkursu widnieje zaledwie osiem kandydatur dzieci – i to obu płci, we wszystkich kategoriach wiekowych. Być może więc finał tego przedsięwzięcia, o którym Kłębokowska mówiła (jak słychać w powyższym filmiku), że „będzie jak gdyby, no… za mocne słowo… będzie obroną tego i kontrą do tego, co państwo… co niektórzy zarzucają”, jednak się nie odbędzie. Oby.

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *