Czy przemoc ma płeć?

W marcu tego roku Wojciech Eichelberger, Jacek Masłowski i Edi Pyrek utworzyli fundację Masculinum, która – według pierwszych deklaracji założycieli – miała zajmować się między innymi kwestią przemocy wobec mężczyzn. W zawierającym podstawowe założenia i cele fundacji wywiadzie dla tygodnika Newsweek Jacek Masłowski mówił, że „Przemoc domowa w Polsce jest zjawiskiem powszechnym, niezależnym od warstwy społecznej oraz płci”, a w odpowiedzi na pytanie o procent mężczyzn doznających przemocy – „Niestety nie wiadomo, bo nie ma żadnych badań na ten temat. I dlatego sprzeciwiam się takiemu stawianiu sprawy, że ofiarami przemocy są głównie kobiety”. Czy rzeczywiście w naszym kraju nie prowadzono żadnych badań nad przemocą wobec mężczyzn?

Sprawcy i ofiary
Według policyjnych statystyk największą grupę ofiar przemocy domowej stanowią kobiety. W 2008 roku przemocy w rodzinie doznało: 81 985 kobiet, 10 664 mężczyzn, 31 699 dzieci do lat 13 i 15 399 nastolatków od 13 do 18 roku życia. Wśród sprawców było natomiast 82 425 mężczyzn, 3942 kobiety i 201 nieletnich. W statystykach Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia z lat 2008-2010 czytamy, że „Większość spośród osób doznających przemocy stanowią kobiety – ok. 95% (ok. 5% osób doznających przemocy to mężczyźni). Sytuacja jest odwrotna, jeśli analizujemy płeć osób stosujących przemoc w rodzinie, które zgłosiły się do Stowarzyszenia – ok. 88% to mężczyźni, a 12% kobiety”.

Oczywistym jest, że te statystyki stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej, a większość przypadków przemocy w rodzinie rozgrywa się w czterech ścianach nie tylko patologicznych domów – nigdzie niezgłaszane, niewidziane ani niesłyszane przez sąsiadów, bagatelizowane przez najbliższe otoczenie. Prof. Beata Gruszczyńska z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW szacuje, że rocznie w Polsce przemocy fizycznej i seksualnej doświadcza 800 tys. kobiet.

Według przeprowadzonych w tym samym, 2008 roku przez Instytut Millward Brown SMG/KRC badań (Bicie dzieci. Postawy i doświadczenia dorosłych Polaków, Fundacja Dzieci Niczyje) klapsy stosowało wówczas 69% Polaków, 19% – biło dzieci pasem, 7% uderzyło swoje dziecko w twarz, a 6% poważnie pobiło dziecko (tak, że konsekwencją był uraz fizyczny). Ile to dzieci? Ile spośród ponad 7 milionów żyjących wówczas w Polsce dzieci doznawało przemocy? Nie będę porywać się na szacowanie tej liczby, ale nie ulega wątpliwości, że jest ona znacznie większa od liczby zgłoszonych przypadków i przewyższa 800 tysięcy.

Bez wątpienia to dzieci są grupą, która najczęściej doznaje przemocy – co ważne: zarówno ze strony ojców, jak i matek (we wspomnianym powyżej badaniu czytamy, że klapsy częściej stosowały matki, natomiast ojcowie częściej używali pasa). Dzieci jednak nie informują nikogo o swoim cierpieniu, a przemoc wobec nich jest nadal akceptowana przez społeczeństwo. Według najnowszych badań, przeprowadzonych w sierpniu 2012 roku, 68% Polaków uważa, że czasem trzeba dać dziecku klapsa (Postawy społeczne wobec bicia dzieci, TNS OBOP dla RPD).

…bo to nie bicie?
Ogromną społeczną akceptacją cieszy się nie tylko uderzenie dziecka. Polacy usprawiedliwiają również niektóre akty przemocy wobec dorosłych członków rodziny, przy czym znacznie większe jest przyzwolenie na przemoc stosowaną przez kobiety w stosunku do mężczyzn. Udowadniają to badania przeprowadzone w 2011 roku przez Instytut Millward Brown SMG/KRC na zamówienie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

W 2011 roku aż 44% Polaków uważało, że kobieta ma prawo uderzyć partnera, kiedy dowie się o zdradzie, a użycie przemocy przez mężczyznę w analogicznej sytuacji było usprawiedliwiane przez 2 razy mniejszą liczbę osób. 28% badanych twierdziło, że uderzenie mężczyzny przez partnerkę nie jest przemocą, a 15% – że nie jest nią uderzenie kobiety przez partnera. 27% badanych uważało, że „Mąż/partner, który został uderzony przez żonę/partnerkę, najczęściej sam jest sobie winny”, a 9% – że kobieta, która została uderzona przez swojego partnera, zazwyczaj jest temu winna.

Jak widać, społeczne przyzwolenie na stosowanie przemocy fizycznej przez kobiety w stosunku do ich partnerów jest 2-3 razy wyższe od akceptacji męskiej przemocy wobec kobiet. Dotyczy to również akceptacji przemocy seksualnej. Według tych samych badań 28% Polaków uważa, że w sprawach seksu mężczyzna zawsze powinien zgadzać się na to, czego chce jego partnerka, 9% – że to kobieta powinna zawsze zgadzać się na to, czego chce jej partner.

Domowy ring
A jak to jest w praktyce? Czy tak wielkim społecznym przyzwoleniem cieszy się coś, co – w myśl statystyk policji i Niebieskiej Linii – jest zjawiskiem marginalnym? W opisach badań, jakie prowadzono dotychczas w Polsce, podkreśla się zwykle, że „uzyskane wyniki mogą być niedoszacowane – zwłaszcza jeśli chodzi o sprawców ([…] trudno jest – zwłaszcza mężczyznom – przyznać się do bycia ofiarą, ale przede wszystkim i to bez względu na płeć – do bycia sprawcą przemocy w rodzinie)” (Diagnoza zjawiska przemocy w rodzinie wobec kobiet i mężczyzn, TNS OPOB dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, 2010). Możemy więc zakładać, że sprawców obu płci i mężczyzn-ofiar jest więcej, niż wykazują badania. A jakie są wyniki badań nad przemocą w rodzinie, a dokładniej: w małżeństwach i związkach damsko-męskich?

W badaniach Przemoc w rodzinie – fakty i opinie (CBOS, 2002) 12% kobiet i 9% mężczyzn przyznało, że w czasie kłótni zdarzało się im uderzyć partnera/partnerkę, i również 12% kobiet i 9% mężczyzn – że to im zdarzało się doświadczać podczas kłótni przemocy fizycznej ze strony partnera/partnerki. Trzy lata później w badaniach Przemoc i konflikty w domu (CBOS, 2005) do uderzenia partnera/partnerki podczas kłótni przyznało się 14% kobiet i 8% mężczyzn, a 15% kobiet i 9% mężczyzn twiedziło, że podczas kłótni to im zdarzało się być ofiarami agresji. Wyniki obu tych badań potwierdzają, że – jak czytamy w raporcie z badań CBOS z 2005 roku – „przemoc wśród partnerów jest zwykle obustronna, tzn. osoby, które przyznają, że kiedyś uderzyły partnera, w większości były również ofiarami, a większość ofiar przemocy sama też stosowała przemoc” – w 2002 roku 62%, a w 2005 roku 59% osób doświadczających przemocy również ją stosowało.

To samo dotyczy przemocy psychicznej. W badaniach Zjawisko przemocy domowej na terenie m.st. Warszawy, zrealizowanych w 2004 roku przez Instytut Psychologii Zdrowia, do wyzywania partnera przyznało się 25,3% kobiet i 32,6% mężczyzn, do stosowania gróźb – 10,1% kobiet i 15,8% mężczyzn, do poniżania – 10,2% kobiet i 13,9% mężczyzn. Jednocześnie 30,5% kobiet i 36,2% mężczyzn stwierdziło, że doświadczało wyzwisk ze strony partnera, 15,8% kobiet i 19,5% mężczyzn padło ofiarą gróźb, a poniżania zaznało 21% kobiet i 17,8% mężczyzn.

Słabe płcie
W cytowanych powyżej badaniach OBOP-u z 2010 roku czytamy, że „Przemoc wywołuje przemoc – trudno oddzielić, gdzie kończy się samoobrona, a zaczyna przemoc – niezależnie od tego warto tu przypomnieć, że liczba osób, które przyznały się do bycia zarówno sprawcą jak i ofiarą przemocy w rodzinie była większa niż liczba osób, które przyznały się wyłącznie do sprawstwa – dysproporcja ta jest mniej więcej dwukrotna w przypadku mężczyzn (12% do 7%), a w przypadku kobiet – jeszcze większa (13% do 4%)”. Również z badań przeprowadzonych w 2007 roku można się dowiedzieć, że „Doświadczanie przemocy w rodzinie wpływa na jej stosowanie wobec członków rodziny – 13% Polaków to jednocześnie ofiary i sprawcy przemocy” (Polacy wobec zjawiska przemocy w rodzinie oraz opinie ofiar, sprawców i świadków o występowaniu i okolicznościach występowania przemocy w rodzinie, TNS OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej).

Warto dodać, że ofiarami przemocy wobec kobiet i mężczyzn bywają także ich dzieci-świadkowie, a doświadczanie przemocy – również w charakterze biernego i kompletnie bezradnego obserwatora – wywiera wielki wpływ nie tylko na nie, ale też na ich przyszłe rodziny. Dzieci, które wyrastają w domu pełnym agresji, uczą się rozwiązywania problemów za pomocą siły i jako dorośli najprawdopodobniej będą postępować tak jak ich rodzice.

Nasze dzieci uczą się życia od nas, a w wychowywaniu najważniejszy jest dobry przykład – czyny, zachowania i postawy – a nie słowa, upomnienia czy „metody” w postaci nagród i kar. Weźmy więc sobie do serca słowa księdza Popiełuszki: „Przemoc nie jest oznaką siły, lecz słabości” i pamiętajmy, że prawdziwej, godnej naśladowania siły nie trzeba demonstrować przemocą. Nauczmy się rozwiązywać problemy, wychowywać dzieci i tworzyć związki bez przemocy – dla dobra nas samych, naszych dzieci i rodzin oraz przyszłych pokoleń.

Źródło zdjęć: www.konradsieron.com

FacebookTwitterGoogle+BlipWykopEmailPrint

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *